Dowcipy u lekarza

Okulista do pacjenta: - Mam dla pana dwie nowiny, dobrą i złą. - Niech pan zacznie od dobrej, doktorze. - Niedługo będzie mógł pan czytać bez okularów. - To wspaniale, panie doktorze, cudownie! A zła? - Ucz się pan Braille’a.

Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Proszę pana, mam problem... - Słucham pana - Ale czy nie będzie się pan śmiał? - Nie - Spuchło mi jądro - Proszę pokazać - Ale czy na pewno nie będzie się pan śmiał? - dopytuje się - Na pewno Facet wyciąga jądro wielkości piłki. Lekarz zwija się ze śmiechu. - No widzi pan!!! W takim wypadku nie pokażę panu tego spuchniętego!!!

- Jak piję herbatę, panie doktorze, to mnie coś w oko kłuje. - Proszę wyjąć łyżeczkę, to przestanie... Następny proszę!

- Byłem na wczasach, panie doktorze, i coś złapałem. Czy to przejdzie? - Oczywiście, na żonę i dzieci. Następny proszę!

Przychodzi jak zwykle spóźniony lekarz i zaczyna przyjmować pacjentów: - Proszę bardzo!- Mam kłopoty z oddawaniem moczu. - Ile ma pan lat? - 84. - To już pan swoje oddał... Następny proszę!

- Ten lekarz którego mi poleciłeś to cudotwórca! Uleczył moją żonę w ciągu minuty! - Tak? No sam nie myślałem, że jest taki dobry... A jak to zrobił? - Powiedział jej, że wszystkie jej choroby to oznaka nadchodzącej starości...

U lekarza: - Pali pan? - Nie. - Pije pan? - Też nie! - Co się pan tak cieszy... I tak coś znajdę...

Przychodzi debil do lekarza: - Dwa mleka poproszę. - Zaszła pomyłka, nie jestem mleczarzem tylko lekarzem! - Eee... wiec to nie jest mleczarnia? - Nie. To jest lecznica. - Aaa, no to walić mleko - może być leczo...