Dowcipy u lekarza

Wiozą pacjenta karetką na sygnale. Ten jest przytomny i wygląda przez okno. I w pewnej chwili pyta się siedzącego obok niego pielęgniarza: - Dokąd mnie wieziecie? Przecież pogotowie jest w drugą stronę. Pielęgniarz ze spokojem odpowiada: - Do zakładu pogrzebowego. Zdumiony pacjent mówi: - Ale ja przecież jeszcze żyję! Pielęgniarz bez zmrużenia oka odpowiada: - Ale my przecież jeszcze nie dojechaliśmy!
Dwaj sanitariusze wiozą pacjenta korytarzem. - Wieziemy go do prosektorium czy na reanimację? - pyta jeden. - Lekarz powiedział, że do prosektorium - odpowiada drugi. Wystraszony pacjent wygląda zza prześcieradła i mówi: - A może jednak na reanimację...
Przychodzi facet do lekarza i mówi: - Panie doktorze, nie piję, nie palę, nie używam; czy w związku z tym będę dłużej żył? - Teoretycznie - tak, ale po co?!
Przychodzi facet do dentysty. - Panie doktorze wydaje mi się, że jestem ćmą. - Rozumiem, moim zdaniem powinien pan pójść raczej do psychiatry. - No tak, wiem, ale tylko u pana świeciło się światło.
Przychodzi kangur do lekarza z zakrwawionym brzuchem. - Co się stało? - pyta lekarz. - Torbę mi w autobusie wyrwali.
Przychodzi para od seksuologa i mówi: - Panie doktorze, jest nam ze sobą dobrze ale jednak coś jest nie tak! Seksuolog na to: - No dobrze, proszę się rozebrać i pokazać co jest nie tak! Para kocha się namiętnie. Gdy skończyła seksuolog mówi: - Proszę państwa ja nic tu nie widzę! Wszystko jest jak najbardziej ok. Para na to: - Nie, nie, panie doktorze, coś jest nie tak! Małżeństwo znów zaczyna się kochać! Sytuacja powtarza się kilka razy! Zmartwiony lekarz mówi: - Proszę państwa, ja nic tu nie widzę, wręcz uważam, że państwo robią to doskonale. Ale jeżeli coś jest nie tak, to ja zadzwonię do swojego kolegi! Seksuolog dzwoni i mówi do kolegi: - Słuchaj, jest u mnie taka para, która twierdzi, że coś jest nie tak, ale kochają się jak najęci! - Taki niski, łysy i blondyna? - pyta go kolega. - No tak i co z tego? - Ty, stary, ty goń ich! Oni chaty nie mają!
- Panie doktorze, do której pan dzisiaj przyjmuje? - pyta pacjent. - Do lewej, do lewej... - odpowiada lekarz wskazując lewą kieszeń fartucha.
U psychiatry: - Trochę się pogubiłem w pańskiej historii. Czy mógłby pan zacząć od początku? - No dobrze. A więc, na początku stworzyłem Ziemię...