Dowcipy o szkole

Bogurodzica śpiewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem.

Maria Antonina rozłożyła się u granic Śląska, a Fryderyk uderzył w samo sedno.

W Średniowieczu drogi były tak wąskie, że mogły się minąć najwyżej dwa samochody.

Nauczycielka pyta u uczniów, kim oni zostać w kiedy dorosną.
Pietieńka: Będę lekarzem.
Koleńka: Będę kosmonautą.
Maszeńka: Będę mamą.
Wowa: Pomogę Maszeńce stać się mamą.

Przychodzi student na egzamin z historii transportu i ten zadaje mu na dzień dobry pytanko: - Proszę podać ile wynosiła długość linii kolejowych w Polsce? Student początkowo zdębiał, ale pyta: - A w którym roku? W odpowiedzi słyszy: - Wie Pan co, jest mi to obojętne. Odpowiedź studenta: - Rok 1493 - kilometrów: 0

Jeden student pyta drugiego: - Gdzie idziesz? - Na wódkę. - No dobra, namówiłeś mnie.

Poszli studenci na egzamin. Profesor: - Mam dwa pytania: Jak ja się nazywam i z czego jest ten egzamin? A studenci spojrzeli po sobie: - Cholera! A mówili, że z niego jest taki luzak!!!

- Gdybyśmy przed baranem postawili wiadro z wodą i z alkoholem, to czego się napije baran? - pyta prelegent usiłujący różnymi przykładami przekonać słuchaczy, że picie alkoholu jest szkodliwe. - Wody! - odkrzykują słuchacze. - Tak! A dlaczego?! - Bo baran!