Dowcipy o małyszu

Dwie blondynki oglądają transmisję turnieju skoków. Po niezbyt udanym skoku Adama pokazują powtórkę. Jedna blondynka woła drugą: - Chodź szybko! Skacze jeszcze raz, może teraz wyląduje dalej. - E, co ty! Przecież od razu widać, że leci wolniej!
- Czym się różni Małysz od F16? - Małysz nie tankuje w powietrzu!
Wchodzi Małysz do baru. Barman pyta. - Może piwo, panie Adamie? - Nie, dziękuję, muszę już lecieć.
W pubie siedzą: Schmitt, Jussilainen i Małysz. Martin mówi: - Wiecie co, miałem kiedyś taki przypadek. Poszedłem do kina na ,,101 dalmatyńczyków'', a na drugi dzień skoczyłem na średniej skoczni 101 metrów i wygrałem. Na to Jussilainen: - A ja kiedyś czytałem książkę ,,150 sposobów na stres''. Na drugi dzień skoczyłem 150 metrów na dużej skoczni i też wygrałem! W tym momencie Małysz zrywa się jak oparzony, biegnie do wyjścia i krzyczy: - Trzeba odwołać zawody! Jutro skaczemy na ,,mamucie'', a ja wczoraj przeczytałem ,,20 000 mil podmorskiej żeglugi''!
- Dlaczego Małysz zaraz po ślubie zabrał swoją żonę na skocznię? - Bo musiał ją przenieść przez próg.
- Dlaczego Małysz ma kolczyk w uchu? - Żeby zrównoważyć ciężar zegarka.
Tuż przed skokiem do Małysza dzwoni telefon. - Halo, mówi Martin Schmitt. - Nie chce mi się z tobą gadać...
Dlaczego Małysz ma kłopoty z komisją antydopingową? - W jego żołądku znaleziono resztki karmy dla ptaków.