Dowcipy o jasiu

Jasiu pyta się nauczyciela: - Ile jest 2+2? Nauczyciel odpowiada: 4. Jasiu wyciąga CKM`a i strzela mu w głowę. Gieniu się pyta Jasia: - Dlaczego to zrobiłeś? - Za dużo wiedział.

W klasie pierwszej, prowadzonej przez bardzo seksowną i młodziutką nauczycielkę, w ostatniej ławce, tuż za Jasiem, zasiadł jaśnie pan dyrektor szkoły. Postanowił przeprowadzić wizytację na lekcji "najświeższej" w szkole nauczycielki. Pani, bardzo przejęta, odwróciła do klasy swe apetyczne, opięte krótką spódniczką pośladki, pisząc na tablicy:- "Ala ma kota." Nawrót i pytanie do klasy: - co ja napisałam? Martwota i przerażenie... Jedynie Jaś wyrywa się jak szalony. No...., no..., Jasiu? Pani, z ogromnym wahaniem, dobrze już znając wyskoki tego łobuziaka, wezwała go do odpowiedzi.- Ale ma dupę! - mówi Jaś.- Pała! - wybuchła pani, czerwona na twarzy z oburzenia.Jasio też wściekły, siadając zwrócił się do tyłu, do dyrektora:- Jak nie umiesz czytać, to nie podpowiadaj.

Dzieci w szkole sprzeczają się, które z nich ma mniejszego dziadka: 1. Mój dziadek ma 100cm wzrostu! 2. A mój ma tylko 50cm. 3. A mój - mówi Jasio - leży w szpitalu, bo spadł z drabiny jak zrywał jagody.

Pani prosi Jasia: - Jasiu wytrzyj tablicę. - Ale tu nie ma szmaty. - To jej poszukaj. Jasio szuka szmaty, a pani prowadzi lekcje: - Jak bym umarła to co byście napisali na moim nagrobku? - Tu leży ta szmata! - woła Jaś.

Wnuczek poszedł z babcią do kościoła w Zaduszki. Słucha jak ksiądz czyta wypominki: - "Za duszę Jana, Marcina, Henryka, za duszę Adama, Andrzeja, Teofila..." Chłopiec słucha, słucha, w końcu zaniepokojony ciągnie babcie za rękaw: - "Babciu, chodźmy stad, bo on nas wszystkich zadusi!"

Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają. - To jest kot - mówi Małgosia. - Bardzo dobrze. A to? - To jest piesek - odpowiada Krzyś. - Świetnie. A to? - pyta nauczyciel Jasia, prezentując zdjęcie niedźwiedzia. Jasio milczy. Nauczyciel postanawia zażartować: - Być może mamusia tak czasem nazywa tatusia. - Nienasycony buhaj?

Dzień przed wizytacją w szkole pani mówi do dziewczynek: - Dziewczynki, jak Jasiu powie coś głupiego to spuście główki i wyjdźcie. Dzień wizytacji, wizytatorka pyta Jasia: - Jasiu co nowego budują w Warszawie? Jasiu odpowiada: - Jak to co? Burdel! Dziewczynki spuszczają głowy i wychodzą. Jasiu na to: - Gdzie k*rwy, dopiero fundamenty wylewają!

Grzeczny Jasio dziękuje cioci za prezencik. - Ależ dziecko - mówi wzruszona ciocia - nie ma za co dziękować... - Ja też tak myślę - mówi Jasio, ale mama mi kazała.